Aktualności

O wydajności układów RTX wiadomo już wszystko.


Wygasło embargo na informacje i sieć zalały recenzje. U nas: podsumowanie i własne spojrzenie na sytuację.

Nie będę powielać informacji które na pewno chętni już znaleźli na portalach branżowych. Postaram się je za to podsumować.
I zacznę nietypowo: wyniki recenzji spowodowały spadek wartości akcji Nvidii o 2,1% (za sprawą analityków z firmy Morgan Stanley).
W podsumowaniu, które wpłynęło na wynik finansowy, nie kryto rozczarowania wynikami wydajności zwłaszcza w starszych grach. Po 40% wzroście przepustowości pamięci, wyższych zegarach i ogólnie mocniejszym układzie po prostu oczekiwano więcej niż tylko kilkuprocentowej różnicy na korzyść RTXa 2080 względem karty GTX 1080 Ti.
Czy to może być dobre podsumowanie nowych układów? Być może wystarczające. Pokuszę się jednak o własne rozwinięcie i opinię.
Bezsporny jest fakt, że RTX 2080 Ti jest najszybszą obecnie kartą graficzną na świecie. Niemniej jednak jest też chyba najdroższą i, biorąc pod uwagę cenę pozostałych kart z nowej serii, wydaje się być "nową świecką tradycją" w branży IT. Zwykle karty najnowsze wchodziły w cenowe buty swych poprzedników + niewielki podatek od nowości. Tym razem dostaliśmy rozmach cenowy godny niemal Apple i najnowszych Iphonów - startowa cena  RTX 2080Ti jest o 300 USD wyższa niż startowa cena GTXa 1080Ti!
Powody są oczywiste - sama Nvidia i jej partnerzy wręcz leżą na zapasach układów GTX10xx, których naprodukowano w związku z boomem na kryptowaluty. To raz. Dwa: tak ma być. Półka cenowa jest wysoka, ale stojący na grubych portfelach nigdy nie mają problemów z zasięgiem. Dla tych normalnego "wzrostu" portfelowego jest szeroki wybór (i w końcu dobra dostępność!) kart z poprzedniej serii. Jakby nie patrzeć ciągle Nvidia zarabia - a o to przecież chodzi (firmie i udziałowcom oczywiście).
Ale przyszłość w PC rysuje się jednak w lekko zielonym kolorze. Nowe układy są zdecydowanie chipami przyszłości - głównie patrząc pod kątem ich konstrukcji (specyfikowane układy do RayTracingu, uczenia maszynowego itp). Przyszłości również dla gier - te kilkanaście tytułów zapowiedzianych przez Nvidię jako wykorzystujące nowe techniki generowania obrazu to też gry, których jeszcze nie ma (pomijając Tomb Ridera). Przez najbliższe miesiące będziemy karmieni nowymi sterownikami i ich optymalizacjami pod kątem techniki RT oraz patchami do gier robiącymi dokładnie to samo oraz oczekiwaniami na nowe tytuły w pełni korzystające z możliwości nowych kart.

Przychylam się tym samym do wielu głosów recenzentów, że RTXy pojawiły się za wcześnie. I nie o kwartał (Gwiazdka była by optymalna), ale moim zdaniem, o rok. Na "teraz" mamy GTXy 10xx, które mówiąc potocznie - ciągle "dają radę". Oczywiście - jeśli ktoś chce osiągać 60 klatek na sekundę w 4k musi sięgnąć po 2080Ti. Tak jak poprzednio sięgnął po najnowszy i najlepszy monitor 4k i najszybsze i najnowsze CPU od Intela lub AMD.

Tak - to są zdecydowanie karty dla tych, co stać na "naj". Nawet jeśli użytkownicy tych "naj" nie zauważą różnicy w oświetleniu renderowanym przy pomocy ray tracingu zamiast rasteryzacji czy wygładzonych krawędziach za pomocą DLSS a nie TXAA itd itd.

Postawmy zatem kluczowe pytanie: czy warto te karty kupić? Choć właściwsze byłoby zapytać: czy warto je kupić teraz i za takie pieniądze?
Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: tak - to pewien przełom. Na drugie: zdecydowanie nie warto - ani teraz ani w tej kwocie.
Jest jeszcze jedna zawsze prawdziwa odpowiedź dotycząca zakupu komputera lub jego składowych: poczekać.
Ale jak wiemy z historii PC - można czekać naprawdę w nieskończoność - zawsze będzie coś nowszego.


PS. Pierwsze komputery ACTINA z RTXami juź w październiku!

 

Autor: MR

Inne aktualności


RECONNECT z ACTINA PC - walcz o puchar

Chętnych na dobrą e-sportową zabawę i nie tylko zapraszamy do naszego partnerskiego pubu w Gdańsku.

Kolejna garść informacji nt. nowych kart Nvidia RTX

Podgrzewania atmosfery oczekiwania ciąg dalszy.